Poniższy post powstał w ramach projektu „BAJKI TYSIĄCA I JEDNEJ POLKI” Klubu Polki na Obczyźnie, który dedykowany jest Karince oraz jej siostrze Ali. Dziewczynki aktualnie nie mają możliwości by podróżować, dlatego zabieramy je w baśniową podróż po świecie z dziecięcych snów. Posłuchajcie!

 

Istnieje mapa bez krańców świata – są na niej wszystkie kontynenty, miasteczka i wsie, ale jako że zawieruszyła się w bibliotecznym dziale baśni, nabyła magicznych cech: jeśli się na niej stanie, potrafi porwać ze sobą w najbardziej odległe miejsce.

Byli tacy, którzy próbowali przedostać się mapą na skróty na Wielką Rafę Koralową u brzegów Australii, na szczyty Himalajów, a nawet do sklepu obuwniczego dwie przecznice dalej. Te próby jednak kończyły się fiaskiem, bo żaden ze śmiałków nie odkrył, że na wyprawę mogą wybrać się tylko dzieci. Czternastoletnia Ala i jej ośmioletnia siostra Karina poznały także inny sekret mapy – nie da się nią podróżować w pojedynkę. Dziewczynki dobrze wiedzą, że trzeba razem usiąść na wygniecionym papierze i mocno złapać się za ręce i dopiero wtedy otworzy się przed nimi droga. Dokąd tym razem? Jak zwykle tam, gdzie ktoś na tę dwójkę będzie czekał. Tak jak tutaj.

 

Alicję i Karinkę wybudził ze snu wesoły i niecierpliwy śpiew ptaków, śmiech bawiących się nieopodal dzieci i zapach kwitnących kwiatów. Powoli otwierały oczy, by z niedowierzaniem stwierdzić, że tym razem chyba znalazły się w jakimś rajskim ogrodzie…

2014-08-17 18.01.57

 

– Alusia, Alusia popatrz! – Karinka złapała siostrę za rękę i wskazała jej znajdujący się przed nimi ogromny pałac. Na wprost niego znajdowały się natomiast rozległe ogrody, pełne kolorowych, pachnących róż i innych, niezwykłych kwiatów. Ponad ogrodami rozciągały się połacie dokładnie wypielęgnowanej trawy i kamieniste aleje prowadzące na szczyt wzgórza, na którym znajdowała się olśniewająca budowla.

2014-08-17 18.18.56

 

Dziewczynki oniemiały z zachwytu na widok tych iście królewskich terenów, ale szybko wyrwał ich z zadumy piskliwy, męski głosik.

– No nareszcie jesteście! Ile można na was czekać?! – Karinka i Ala odwróciły się zdumione i ujrzały niskiego, krągłego jegomościa, w staromodnej kamizelce w kratę – Czemu tak się przyglądacie? – zapytał poirytowany nieznajomy, ale dla dziewczynek jakimś sposobem wydał się on wyjątkowo śmieszny. Spojrzały na siebie ukradkiem i z trudem powstrzymały się od śmiechu.

– Dzień dobry Panu – powiedziała poważnie Ala, jednak jej oczy wciąż były roześmiane. – Czy to na pewno nie jest pomyłka? – zapytała grzecznie

– Ależ skąd! – nieznajomy aż podskoczył ze zdenerwowania i kontynuował – Ty jesteś Alicja a to Twoja siostra Karina. Podróżujecie po Świecie dzięki Magicznej Mapie i teraz znalazłyście się w Wiedniu, a dokładniej w ogrodach Pałacu Schönbrunn. Ale to teraz nieważne. Musimy iść do ogrodu zoologicznego.

– Do ZOO?! – podskoczyła z radości Karinka – uwielbiam ZOO!

– Nie ma co tak skakać – burknął nieznajomy – sprawa jest bardzo poważna.

 

Dziewczynki udały się za nim kamienistą ścieżką wiodącą przez park. Po drodze dowiedziały się, że nieznajomy ma na imię Alfred i jest dozorcą wiedeńskiego zoo, najstarszego ogrodu zoologicznego w Europie. Wielce podekscytowany po krótce wyjaśnił dziewczynkom, co się stało.

– Panda Fu Bao zaginęła!

– Prawdziwa panda?! – zapytała zdziwiona Alicja

– Tak, nasz kochany niedźwiadek! Od wczoraj Fu Bao był jakiś taki markotny i osowiały. Nie pomagały jego ulubione świeże pędy bambusa, które przynosiła mu zatroskana mama, ani radosne walce wiedeńskie, które tak bardzo lubi słuchać. Myśleliśmy, że może jak się wyśpi, to powróci mu humor. A tu dzisiaj rano okazało się, że klatka otwarta, a pandy nie ma!

Dziewczynki zasmuciły się, ale szybko przeszły do działania.

– Panie Alfredzie, my Panu pomożemy – krzyknęły równocześnie i wszyscy pobiegli do klatki Pandy.

panda-655491_1280

 

Na miejscu dziewczynki zastały zatroskanych rodziców Fu Bao: Yang Yang i Long Hui. Dwie Pandy spojrzały z nadzieją na przybyszów i zaprosiły ich do środka. Dziewczynki nie mogły uwierzyć, że spotkały prawdziwe, biało – czarne niedźwiadki, które w dodatku potrafią mówić! Jednak szybko skupiły się na obiecanej pomocy i zaczęły rozglądać się w poszukiwaniu jakiś tropów. W klatce nie było niczego szczególnego, oprócz kilku zabawek Pandy i… przewodnika turystycznego, najpewniej zgubionego przez jednego z licznych tutaj turystów. Ala podniosła książkę z zaciekawieniem i przyjrzała się stronie, na której była otwarta.

– Yang Yang, czy Twój synek lubi słodycze? – zapytała mamy Pandy

– I to jeszcze jak! Jest ogromnym łakomczuchem! A w szczególności zajadałaby się nieustannie czekoladą.

– Chyba wiem, gdzie znajdziemy naszą Pandę! – Alusia złapała Karinkę za rękę i pociągnęła ją w stronę wyjścia. Za nimi podskakiwał Alfred, któremu niełatwo było nadążyć za dziewczynkami. Rodzice Fu Bao złapali się za łapki i spojrzeli na siebie z iskierką nadziei w oczach.

 

Tymczasem dziewczynki i Alfred dobiegli do stacji metra i wsiedli do kolejki, która akurat nadjechała. Kiedy ochłonęli po tym wyczerpującym biegu, Ala pokazała towarzyszom przewodnik.

– Popatrzcie, co zainteresowało naszego Misia! – wskazała na otwartą książkę. Po lewej stronie widniało zdjęcie smakowitego tortu czekoladowego i podpis “Tort Sachera”, a po prawej znajdowała się mała mapka.

 

sacher

– Ach to tak! – krzyknął zdumiony Alfred – Tort Sachera to duma naszego miasta. Przepis na ten wyśmienity deser powstał dwa wieki temu i jest najpilniej strzeżoną tajemnicą Wiednia. Fu Bao wspominał wczoraj, że bardzo chciałby go spróbować, ale nikt tego nie brał na poważnie… – dodał zasmucony.

Dziewczynki pocieszyły go i wyjaśniły, że skoro teraz już wiedzą, gdzie Panda mogła się udać, bardzo szybko ją odnajdą.

 

Podczas podróży Alfred opowiedział im, że panda Fu Bao urodziła się dwa lata temu. Było to bardzo wyjątkowe wydarzenie dla całej Austrii. W porozumieniu z rodzicami, a także Chinami, których Panda jest obywatelką, nadano jej imię Fu Bao, czyli Szczęśliwa Pantera.

Po przejechaniu jeszcze kilku przystanków wysiedli z metra w centrum miasta i skierowali się w stronę Hotelu Sacher, miejsca słynącego z wyśmienitego tortu. Już zbliżając się do niego zauważyli spore zamieszanie. Wokół wejścia do hotelowej kawiarni cisnął się tłum przechodniów, chcących zajrzeć do środka.

Panda (Ailuropoda melanoleuca)

Dziewczynki podeszły bliżej i przecisnęły się między tłumem gapiów. Kiedy znalazły się w środku nie mogły uwierzyć własnym oczom – na środku kawiarni siedziała zadowolona Panda, zajadając czekoladowe ciasto wprost z otwartej lodówki. Wokoło niej krążyli zafrasowani kelnerzy, jak zwykle bardzo eleganccy i poważni, ale teraz zupełnie nie wiedzieli, jak mają się zachować. Szybko dołączył do nich Alfred i podskoczył uradowany, gdy zobaczył Pandę.

– Ty łakomczuchu! – podbiegł do niej i przyjaźnie potarmosił jej futro. Panda spojrzała na niego ze skruchą i wyjaśniła, co się wydarzyło.

–  Wczoraj podsłuchałem rozmowy dwóch turystek o torcie Sachera. Opowiadały z zachwytem o jego delikatnym, czekoladowym smaku, morelowej marmoladzie i pysznej polewie. Tak bardzo chciałem go spróbować… Jedna z nich zgubiła swój przewodnik przy mojej klatce, stąd wiedziałem jak tu się dostać…

– Zawsze chodzisz własnymi drogami! Nie bez powodu twoje imię znaczy: Pantera  – przyjacielsko skarcił Pandę Alfred i skierował się do dziewczynek – Alu i Karinko, poznajcie naszą Pandę. Fu Bao, to Ala i Karinka. To one pomogły mi Cię znaleźć. Kelner! Po dużym kawałku torta dla tych młodych dam!  – zawołał do najmłodszego z kelnerów, który stał najbliżej, z otwartymi ze zdziwienia ustami.

2014-08-17 17.16.21

 

Wien_-_Stephansdom_(1)

Już po chwili cała wesoła trójka usiadła przy stoliku i dostała po dużej porcji pysznej słodkości. Panda wzbudzała ogromne zainteresowanie klientów i turystów i wszyscy chcieli robić sobie z nią zdjęcia. Po pysznym posiłku Alfred poprowadził wesołą gromadkę przez centrum Wiednia, pokazując im najważniejsze zabytki miasta. Wycieczka jednak nie trwała zbyt długo – Fu Bao chciał szybko wrócić do swoich stęsknionych rodziców. Podczas drogi powrotnej dziewczynki śmiejąc się opowiadały nowym przyjaciołom o swoich dotychczasowych przygodach oraz odwiedzonych dzięki Magicznej Mapie miejscach i poznanych ludziach. Pan Alfred zaproponował Pandzie, że w każdą niedzielę będzie przynosić jej porcję pysznego torta a dziewczynki obiecały, że będą często wpadać na te miłe niedzielne podwieczorki – w końcu z Magiczną Mapą jest to bardzo proste!

 

Zdjęcia pand oraz katedry w Wiedniu pochodzą ze strony ZOO w Wiedniu oraz z Wikipedii.

 

klubpolkinaobrzyznie