Dzisiaj dla Was propozycja zdrowego i pysznego posiłku, który znów powstał z tego, co akurat się znalazło w lodówce. A była tam ugotowana już kasza quinoa, pozostała z innego dania, ugotowana ciecierzyca, niewykorzystana do hummusu i dwa buraki (to takie zaniedbane warzywa!), od kilku dni przekładane z kąta w kąt. Kluczem do dobrego smaku jest ulubiony ser typu feta i bardzo dobra oliwa tłoczona na zimno.

 

Warto przypomnieć, że zarówno quinoa, jak i ciecierzyca to świetne źródła roślinnego białka. Kasza quinoa zawiera wręcz cały komplet aminokwasów budujących białko. 

 

Składniki:

ok. 2 szklanek ugotowanej kaszy quinoa (komosy ryżowej), u mnie kolorowej

ok. 1 szklanka ugotowanej ciecierzycy

2 niewielkie buraki

ok. 50 g sera feta

czarnuszka

sól, pieprz

 

  1. Buraki obieramy, kroimy w cienkie plasterki i pieczemy (tak jak w tym przepisie), posmarowane olejem roślinnym, posypane czarnuszką i gruboziarnistą solą i pieprzem.
  2. Na małym ogniu podgrzewamy kaszę, cieciorkę, dodajemy pokrojony w plasterki ser feta. Mieszamy, aż feta zacznie się rozpadać, a danie będzie ciepłe.
  3. Dodajemy buraczane chipsy, polewamy solidnie oliwą, doprawiamy do smaku i mieszamy.

Smacznego!