Historia powstania tych mini-omletów nie jest zbyt chwalebna. Początkowo miały to być wytrawne mini-serniczki bez mąki (w ramach kilkudniowego mączno-cukrowego detoksu). Niestety w trakcie ich przygotowywania okazało się, że przywieziony z Polski twaróg zdążył już nieco stracić na świeżości, wbrew zapewnieniom producenta… [A tak na marginesie wspomnę, że najzwyklejszy twaróg to produkt nie do uzyskania w Austrii czy w Niemczech]. Tak więc trzeba było kombinować i z tego kombinowania wyszły serniczki i bez mąki, i bez sera, a właściwie to same jajka, czyli: omlety. Ale żeby było ciekawie, upieczone jak muffiny, z niespodzianką w środku. Polecam na śniadanie lub jako dodatek do dania.

 

Składniki (na 12 mini-omletów):

6 jajek, osobno białka i żółtka

szczypta soli

1/4 drobno pokrojonej czerwonej papryki

garść oliwek, pokrojonych

garść kukurydzy

tymianek, majeranek, ostra papryka

 

1. Białka ubijamy na sztywno ze szczyptą soli, po czym dodajemy stopniowo żółtka.

2. Dorzucamy przyprawy i delikatnie mieszamy.

3. Foremki do muffinek smarujemy lekko tłuszczem i napełniamy masą jajeczną, do ok. 3/4 objętości. Na każdą muffinę wsypujemy łyżkę przygotowanych dodatków.

4. Pieczemy w 180 stopniach, około 15 minut.

Wybornie smakują np. z olejem dyniowym :)

 

Smacznego!