Pewnie dla wielu z Was nie będzie nowością temat nasion chia. Interesujące, czarne ziarenka są na językach od kilku lat, bowiem całkiem niedawno zostały zatwierdzone jako produkt spożywczy w krajach Unii Europejskiej, mimo że ich historia sięga wielu wieków wstecz.

 

Jako że nasiona chia to produkt dość egzotyczny, a jego cena pozostawia wiele do życzenia, rodzi się jak zwykle pytanie, czy jej rosnąca popularność to chwilowa moda na coś nowego, czy też rzeczywiście drobne nasionka wniosą coś pozytywnego w nasze życie. To, co warto wiedzieć o nasionach chia to fakt, że zawierają bardzo dużo nienasyconych kwasów tłuszczowych (zwłaszcza omega 3), sporą dawkę błonnika, antyoksydantów oraz witamin i minerałów. To bogactwo zawarte w drobnych ziarenkach wpływa korzystnie na poziom cholesterolu we krwi, zmniejszając ryzyko chorób sercowo – naczyniowych, pomaga utrzymać prawidłową masę ciała, nawilża organizm “od środka” i chroni przed wolnymi rodnikami.

 

Przeciwnicy nowej mody na nasiona chia powiedzą, że poczciwe siemię lniane jest jeszcze lepszym źródłem omega 3, a na pewno kilkukrotnie tańszym. A ja Wam powiem, to co zawsze zresztą: zdrowie w różnorodności. Próbujmy nowych rzeczy, nie wyrzucając z menu tych sprawdzonych. Każda moda kiedyś przemija, nie ma sensu podchodzić bezkrytycznie do wszystkich nowinek, co nie znaczy, że nie warto ich próbować. Nasz organizm będzie najbardziej szczęśliwy, jeśli będziemy mu dostarczać szerokie spektrum produktów: świeżych warzyw i owoców, nasion i orzechów, roślin strączkowych. Jedząc różnorodnie z jednej strony zapewniamy sobie dostarczenie pełnej gamy makro- i mikroelementów, a z drugiej strony minimalizujemy ryzyko kumulowania szkodliwych substancji (np. pozostałości po pestycydach) w stosunku do sytuacji, gdy jemy jednostronnie i kupujemy te same produkty od jednego producenta. Podsumowując: spróbuj chię (a zwłaszcza poniższy przepis na pudding!), ale nie wyrzucaj z szafy dobrze znanego siemienia lnianego.

 

Środki ostrożności?

Ze względu na działanie hipotensyjne oraz regulujące poziom glukozy we krwi, nasiona chia mogą nasilać działanie leków stosowanych w nadciśnieniu i cukrzycy. W tym przypadku dobrze jest zachować ostrożność lub skonsultować suplementację z lekarzem.

Pojawiły się również doniesienia, iż nasiona chia ze względu na zawartość kwasu alfa-linolenowego mogą zwiększać prawdopodobieństwo wystąpienia raka prostaty u mężczyzn w grupie ryzyka.

Jak z każdą nowinką… dobrze zachować zdrowy rozsądek. Z jednej strony nie zaleciłabym zakupu 3 kg nasion i dodawania ich do każdego posiłku (właściwie zaleca się ok. 1 łyżki dziennie). Z drugiej strony, nie widzę powodu, by od czasu do czasu nie dodać nasion chia do domowego musli lub nie spróbować Chia – Puddingu…

 

Poza tym… czy wiecie, jak cudownie jest wstać rano (zwłaszcza, gdy się trochę zaspało…) wiedząc, że w lodówce czeka już na Was gotowe, przygotowane wieczór wcześniej śniadanie? Sprawdźcie sami!

 

Składniki (na 2 osoby):

3 łyżki nasion chia

375 ml mleka migdałowego (może być każde inne)

szczypta cynamonu

świeże owoce (u mnie 1/2 szklanki jeżyn)

migdały i orzeszki piniowe – prażone

 

  1. Dzień wcześniej wymieszaj ubijaczką do piany nasiona chia z mlekiem i cynamonem i nalej do pucharków (szklanek). Odstaw na noc do lodówki. Nasiona wchłoną w tym czasie płyn i utworzą gęsty żel.
  2. Rano dodaj jedynie umyte owoce i posyp prażonymi migdałami i/lub orzeszkami piniowymi.

Smacznego!