Wiecie, że wczoraj był najgorszy dzień w roku, tak zwany Blue Monday? Mnie z samego rana poinformowała o tym fakcie ulubiona stacja radiowa. Ponoć “naukowe” obliczenia, kiedy przypada taki dzień, uwzględniają niskie nasłonecznienie i czas, który upłynął od Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Po pierwsze musimy ponieść konsekwencje naszej dobrodusznej, świątecznej rozrzutności, a po drugie przypominamy sobie, że znów nasze noworoczne postanowienia zdążyły się roztrzaskać o zwykłą codzienność.

 

1da90efee88e1a738833621cba3b84ff

 

Mądre głowy wymyśliły nawet wzór, który oprócz wymienionych wyżej czynników uwzględnia poziom motywacji (który oczywiście jest w styczniu niski) z równoczesnym silnym poczuciem konieczności podjęcia działania

 

Na szczęście zupełnie przypadkowo byłam na to przygotowana.

A dokładnie mówiąc, uzbrojona w zapas endorfin wytworzonych po bardzo przyjemnym, kulinarnym weekendzie. Mówiąc o endorfinach nie sposób nie wspomnieć o czekoladzie… 😉

 

allofthem2

 

Święto czekolady

Ostatnio pocztą pantoflową dotarła do mnie informacja o pralinkowych warsztatach, organizowanych w Wiedniu przez Ljubicę, przemiłą dziewczynę, z zawodu architektkę, której zamiłowaniem jest właśnie produkcja czekoladek. Warsztaty organizuje u siebie, w domowej i niezobowiązującej atmosferze. Oczywiście zapewnia wszystkie niezbędne sprzęty i produkty wyjściowe, które są wyśmienitej jakości. Najbardziej smakowicie wyglądają 2,5 kilogramowe worki belgijskiej czekolady

 

DSC_0039

 

DSC_0045

 

DSC_0088

Warsztaty zwykle trwają około 4 godzin, podczas których ma się szansę przejść cały proces tworzenia i dzięki temu otrzymać naprawdę sporą porcję przepięknych pralinek. Końcowy efekt oczywiście zależy od nas: możemy eksperymentować z rodzajami użytej czekolady, z różnymi formami, nieskończonymi możliwościami nadzień i ozdób.

 

DSC_0075

 

DSC_0091

Ljubica tłumaczy, dlaczego tak ważna jest kontrola temperatury przy produkcji czekolady (na własne oczy przekonałam się o różnicy między czekoladą temperowaną i nietemperowaną), daje cenne wskazówki, co do zakupu odpowiednich produktów, prezentuje wszystkie procesy z wielką wprawą i zwinnością…

Efekt: pomysł na prezent na urodziny, imieniny, święta. Obdarowani nie uwierzą, że to wasza produkcja!

 

DSC_0117

Więcej zdjęć pralinek i kontakt znajdziecie na stronie facebookowej.

 

Wiedeńskie targi Cook and Look

Podążając za ciosem, niedzielę spędziłam na wiedeńskich targach, które składały się z trzech części: kulinarno – lifestylowej Cook and Look, samochodowej Vienna Autoshow i wakacyjnej Ferien Messe. I muszę przyznać, że to połączenie było strzałem w dziesiątkę, ponieważ, hmmm… każdy znalazł coś dla siebie :)

 

2015-01-18 12.37.48

 

2015-01-18 13.18.09

Ja zagłębiłam się w stoiskach z regionalnymi produktami, najbardziej zachwycając się serami, które naprawdę były doskonałe w smaku (a mniej doskonałe w cenie :/). Oczywiście nie omieszkałam skosztować też każdej napotkanej oliwy z oliwek, chyba najbardziej rozkoszując się smakiem ekologicznej extra vergine z Grecji i oleju z pestek dyni (Kurbiskernoel).

 

2015-01-18 13.22.30

 

Sporo stoisk prezentowało popularny również tutaj trend raw food. Chyba najciekawsza była “surowa czekolada” (w opozycji do tych niestety mniej zdrowych pralinek… 😉 ), produkowana z ziaren kakao nie poddawanych procesowi prażenia i mielonych na zimno, słodzona nektarem z kwiatów palmy kokosowej. Oczywiście bez mleka, soi, glutenu i konserwantów…

2015-01-18 14.09.02

 

Uzbrojona w te smakowite wspomnienia i nowe pomysły bardzo gładko przeszłam przez najgorszy dzień w roku. Pogoda wprawdzie nie dopisuje, ale poziom motywacji jest zadziwiająco wysoki. I nie czuję konieczności podejmowania działań. Raczej dużą chęć :)

Miłego dnia!

 

 

Zdjęcia pralinek: Ewa i Marcin. Dziękuję!
Informacje na temat Blue Monday pochodzą z Wikipedii.