Obraz charakterystyczny dla większych miast każdej zimy. Stragany, choinki, ozdoby, biżuteria, bibeloty… Niby wszędzie to samo, ale nie do końca. Każde miejsce ze swoim niepowtarzalnym klimatem, grzane wino smakuje inaczej, inne zapachy, inni ludzie. Moja pierwsza zima w Austrii i pierwsze spotkania z tutejszym Weinachtsmarkt. Ostatnio nawet pokazuje się słońce, więc od razu więcej radości z włóczenia się, zaglądania i smakowania.

 

2014-12-09 13.35.13

 

2014-12-09 13.35.38

 

Wyjątkowe połączenie zapachów. Wbrew pozorom nie króluje tu zapach grillowanej kiełbasy. Ale na pewno zapach grzanego wina, przypraw, ziołowych herbat, kadzidełek, pieczonych kasztanów…

 

2014-12-09 14.05.03

 

2014-12-09 14.08.14

 

2014-12-09 14.10.47

 

A muffiny jednak rosną na drzewach…

 

2014-12-09 13.48.33

 

2014-12-09 13.44.42

 

Baśniowy „leśny domek” (nieopodal Ratusza), w którym pluszowe zwierzęta domowe i dzikie przycupnęły zasłuchane w bajce czytanej przez poczciwego misia… Niektóre zwierzęta poruszają się, a z głośników płynie nieustannie tekst świątecznych baśni.

 

2014-12-09 13.50.48

 

2014-12-09 13.52.14

 

Wiedeńskie Weinachtsmarkt to nie jedno miejsce, lecz kilka, rozsianych po centrum miasta. Warto zajrzeć do każdego z nich, zarówno w ciągu dnia, żeby spokojnie pooglądać oferowane produkty, jak i wieczorem, żeby poczuć ich niepowtarzalny klimat i zasmakować grzanego wina lub ponczu.