Choć na moim blogu (jak i w mojej kuchni) goszczą najczęściej dania roślinne, dzisiaj zapraszam do lektury mięsożerców, szczególnie tych, dla których jakość oraz tradycja pełnią pierwszorzędne role. A po lekturze zapraszam Was na… pastrami.

 

Całkiem niedawno prawdziwe pastrami pojawiło się w Krakowie dzięki Pawłowi, mojemu dawnemu znajomemu, który zafascynowany legendarnymi kanapkami ze Stanów Zjednoczonych, postanowił przenieść tę tradycję również na polskie stoły. Jestem ogromnie ciekawa, co z tego wyszło i przy najbliższym pobycie w Krakowie nie omieszkam wpaść na lunch na jedyną w swoim rodzaju kanapkę.

 

Czym jest pastrami?

Pastrami to dawna sztuka przechowywania i konserwowania mięsa. Zanim wymyślono lodówkę, nasi przodkowie korzystali głównie z soli, aby zapobiec jego psuciu się. Pojęcie dzisiejszego pastrami przybyło do USA prawdopodobnie jeszcze w XIX wieku, wraz z Żydowską emigracją z terenów dzisiejszej Rumunii. Początkowo pastrami wyrabiane było z piersi gęsich, wkrótce jednak zastąpił je mostek wołowy. Pierwszą słynną kanapkę z pastrami datuje się na 1887 rok, kiedy to nowojorski rzeźnik pochodzący z Litwy zaserwował ją w swojej rzeźni. Szybko zyskała ona popularność, co sprawiło, że właściciel zamienił rzeźnię na restaurację, a w Stanach zaczęło pojawiać się coraz więcej lokalów oferujących ten specjał.

 

pastramiPastrami przybywa do Krakowa

Zafascynowana smakiem i tradycją amerykańskiego pastrami, grupa przyjaciół z Krakowa zaczyna poszukiwania tego produktu na polskim rynku. Okazuje się, że mimo naszych wyjątkowych i wiekowych tradycji wędliniarskich, nie sposób natrafić u nas na to prawdziwe “pastrami”, które dorównywałoby smakiem temu, które mieli okazję skosztować w USA. Nie pozostaje nic innego, jak tylko wziąć sprawy w swoje ręce.

Najpierw trzeba znaleźć dostawcę mięsa. Mięso musi być wysokiej jakości, pochodzić z certyfikowanego zakładu, ważna jest odpowiednia rasa krów (będzie to ostatecznie krzyżówka wołowiny rasy Angus lub Limousine). Potem najtrudniejsze zadanie: próba skomponowania receptury tak, aby odtworzyć niepowtarzalny smak… Jak mówią właściciele Pastrami Deli, ten proces zajął im kilka miesięcy: miesięcy prób, konsultacji, spotkań z fachowcami i restauratorami. I w końcu się udało!

Ich pastrami, które możemy dostać już w kilku miejscach w Krakowie, bazuje na tradycji i według mnie ma w sobie coś ze slow food. Najpierw 10 dni marynowania: Pastrami Deli ma swoją własną recepturę ziół, przypraw, brązowego cukru, soli i soli peklującej. Po tym czasie mięso jest odsalane i osuszane, a następnie nacierane kolejną porcją przypraw i poddawane procesowi wędzenia. To jeszcze nie koniec. Aby pastrami trafiło na Twoją kanapkę, przed podaniem gotuje się je wolno na parze, przez około 3 godziny, dzięki czemu jest ono kruche i rozpływa się w ustach!

Oczywiście tak przygotowaną kanapkę można wzbogacić przeróżnymi dodatkami. W Restauracji Hamsa możecie spróbować pastrami w formie kanapek: klasycznej – w chlebie posmarowanym musztardą oraz reuben – z kapustą kiszoną, roztopionym serem żółtym w chlebie posmarowanym sosem rosyjskim.

 

Już nie mogę się doczekać, żeby spróbować. Kto kosztował, niech podzieli się wrażeniami!

 

Pastrami Deli

www.pastramideli.pl

 

Ich pastrami możesz kupić/skosztować tutaj:

Restauracja Hamsa

ul. Szeroka 2, 31-053 Kraków

www.hamsa.pl

 

Befsztyk – sklep wędliniarsko mięsny

ul. Puławska 176/178, 02-715 Warszawa

www.befsztyk.pl

 

Węgierskie Specjały

Stary Kleparz, 31-150 Kraków

Facebook

 

pastrami3